Amazon nie zamierza oddawać pola producentom „pamięci wspomaganej AI”. Należące do koncernu Bee zaprezentowało właśnie pierwsze nowe urządzenia od czasu ubiegłorocznego przejęcia — i od razu wysyła jasny sygnał cenowy: Bee Frontier kosztuje 74,99 dolara, a Bee Eclipse 99,99 dolara. To wyraźnie mniej niż konkurenci pokroju Plaud Note (159 dolarów, a w wersji Pro 189 dolarów) czy Pocket AI (129 dolarów).
Frontier to kolejna generacja znanego już konceptu — niewielkiego urządzenia noszonego na nadgarstku lub przypinanego do ubrania. Eclipse idzie inną drogą: to wielkości karty kredytowej rejestrator, który magnetycznie mocuje się z tyłu smartfona. W praktyce Bee wchodzi więc w bezpośrednią konkurencję z notatnikami AI, które coraz częściej trafiają do kieszeni studentów, dziennikarzy i osób pracujących w rozproszonych zespołach. Frontier dostępny jest w wersjach Onyx, Lavender i Sage, a Eclipse — w kolorach Silver, Midnight, Honey i Blush.
Ideą stojącą za oboma produktami pozostaje to samo, co przy pierwszym Bee: zamiana codziennych rozmów w coś, co można wykorzystać. Urządzenie ma zapamiętać ustaloną datę spotkania i samo zaproponować wpis w kalendarzu, zanotować wykład, a nawet zapisać plan opieki omówiony z lekarzem. Wszystkie modele Bee tworzą bezpłatnie podsumowania rozmów i oferują 14 dni „pamięci”. Subskrypcja Bee Pro za 11,99 dolara miesięcznie znosi limity streszczeń i odblokowuje integracje z Amazon.com, Alexa+ oraz aplikacjami zewnętrznymi, a także sugerowane zadania, dzienne wspomnienia, osobistego asystenta czatu i szablony rozmów.
Kluczowym elementem układanki jest prywatność — i tu Bee stara się uprzedzić najczęstszy zarzut wobec urządzeń rejestrujących dźwięk. Firma deklaruje architekturę bezpieczeństwa, w której surowe nagranie nie jest przechowywane: dźwięk przetwarzany jest w czasie rzeczywistym i natychmiast usuwany, a transkrypcje szyfrowane kluczami generowanymi i kontrolowanymi przez samo urządzenie. Bez ręcznego i świadomego udostępnienia plików nie mają do nich dostępu nawet pracownicy Amazona. Opcjonalnie można połączyć Bee z Alexą, by Echo rozpoznawało głos użytkownika dzięki funkcji Voice ID i nagrywało rozmowy na potrzeby analiz — transkrypcje i podsumowania można w każdej chwili usunąć.
Integracje to jednak coś więcej niż dodatek. Dzięki połączeniu z Amazon.com i Alexą użytkownik może robić zakupy lub dopytywać asystenta o własne notatki, streszczenia i listy zadań bez użycia rąk. Bee współpracuje też z Gmailem, Kalendarzem Google i Microsoft Outlookiem, potrafiąc szkicować maile, umawiać spotkania i wyłapywać zadania do wykonania. Można dodatkowo wgrywać zdjęcia lub podłączyć Apple HealthKit, by do wniosków trafił także obraz ogólnego stanu zdrowia.
Sprzętowo oba modele są celowo minimalistyczne: jeden przycisk włączania i wyłączania oraz lampka sygnalizująca moment streszczania rozmowy. Frontier oferuje wodoodporność IP67, do siedmiu dni pracy na baterii, ładowanie USB-C i dwa mikrofony z zaawansowaną filtracją szumów. Do tego dochodzi przeprojektowana aplikacja mobilna oraz zupełnie nowa aplikacja desktopowa. Frontier jest już dostępny w Amazon, a Eclipse trafi do sprzedaży wkrótce po nim.
Premiera pokazuje, jak Amazon wyobraża sobie przyszłość asystentów: nie jako kolejny ekran, lecz jako dyskretną warstwę pamięci towarzyszącą użytkownikowi przez cały dzień — i spiętą z największym ekosystemem zakupowo-głosowym świata.