Google nie da szkołom wyłączyć AI Overviews. Zostaje blokada całej wyszukiwarki
· 3 min czytania · Źródło: WIRED AI
Wystarczyło jedno zdanie w firmowym blogu, by w amerykańskiej edukacji wybuchła awantura. Google ogłosił, że nie udostępni szkołom przełącznika, który wyłączałby AI Overviews, generowane przez model językowy podsumowania wyświetlane nad tradycyjnymi wynikami wyszukiwania. Od przyszłego roku placówki, które chcą się ich pozbyć, będą musiały zablokować dostęp do wyszukiwarki Google w ogóle. Dla wielu administratorów IT i nauczycieli to wybór między dwiema złymi opcjami.
Sprawa nie wzięła się znikąd. Jeszcze przed oficjalnym komunikatem na forum wsparcia Google zgłaszał się administrator IT jednej ze szkół podstawowych, prosząc o możliwość ukrycia AI-odpowiedzi. Argumentował, że uczniowie powinni sami przeglądać wyniki, oceniać źródła i wyciągać wnioski, zamiast dostawać gotową syntezę, zanim w ogóle zaczną szukać. Odpowiedzi ze strony firmy nie było. Podobne frustracje zgłaszały kolejne dystrykty, które od lat obchodziły ograniczenie doraźnymi rozwiązaniami, modyfikacją adresów URL wyników, rozszerzeniami do przeglądarki czy własnymi wtyczkami, jak w hrabstwie Fairfax w Wirginii. Takie obejścia są jednak kruche: wystarczy zmiana sposobu dostarczania wyników, by przestały działać.
Logika Google jest prosta i dla krytyków zarazem najbardziej irytująca. Koncern traktuje AI Overviews oraz towarzyszący im tryb AI Mode jako nierozerwalną część wyszukiwania, a nie osobną funkcję do wyłączenia. W odpowiedzi na falę oburzenia firma przekonuje, że szkoły zyskają „więcej wyboru, nie mniej”, bo od przyszłego roku Search, chatbot Gemini i narzędzie Gemini Notebook będą domyślnie wyłączone, a administrator będzie mógł włączyć jedno, dwa lub wszystkie trzy. Problem w tym, że nie da się włączyć samej wyszukiwarki bez AI-odpowiedzi. Byli menedżerowie produktu Google przyznają, że utrzymywanie dwóch wersji Search to kosztowne wyzwanie inżynieryjne, ale przypominają, że Microsoft udostępnia rozszerzenie pozwalające wyłączyć podsumowania AI w Bing. „Infuriating, insulting and ludicrous”, tak brak analogicznego rozwiązania w Google komentuje Adeel Khan, były nauczyciel i dyrektor, dziś szef MagicSchool.
W tle rozgrywa się szerszy spór o edukację i rynek. Badania zebrane przez Stanford wskazują, że narzędzia AI w szkołach mogą ograniczać okazje do ćwiczenia krytycznego myślenia, a ankieta samego Google pokazuje, że choć trzech na czterech nastolatków używa AI co tydzień, tylko mniej więcej połowa sprawdza potem poprawność odpowiedzi. Osobne badanie Washington University in St. Louis wykazało, że zaledwie około 42 proc. twierdzeń w AI Overviews dało się w pełni zweryfikować na podstawie cytowanych źródeł. Do tego dochodzą straty wydawców i Wikipedii, które tracą ruch, gdy użytkownicy poprzestają na skrócie nad wynikami, a Google indeksuje treści tymi samymi botami zarówno dla wyszukiwarki, jak i dla produktów AI, więc rezygnacja z jednego kanału nie chroni przed drugim.
Presja rośnie też poza salami lekcyjnymi. Po rozczarowujących wynikach sprzedaży reklam w wyszukiwarce akcje Alphabetu zaliczyły najgorszą jednodniową przecenę w historii, wymazując pół biliona dolarów wartości rynkowej, częściowo właśnie z powodu rosnącego udziału AI Overviews i AI Mode, w których reklam jest na razie niewiele. Sprawa trafiła również do polityki: po decyzji z 2024 roku, w której sąd uznał, że Google nielegalnie utrzymywał monopol w wyszukiwaniu, wdrożenie środków zaradczych wciąż się wlecze, a krytykę stanowiska firmy wobec szkół wyraził m.in. senator Bernie Sanders. Mniejsze wyszukiwarki, jak DuckDuckGo, widzą w tym szansę na przejęcie sfrustrowanych dystryktów, choć na razie oferują jedynie obietnicę materiałów dla edukatorów.
Google odpowiada zapowiedzią funkcji Guided Learning, która ma prowadzić ucznia do informacji zamiast podawać gotową odpowiedź, i deklaracją wspierania „produktywnego wysiłku”. Część badaczy już wątpi, czy podpowiedzi algorytmu zastąpią pracę z człowiekiem, a Stephen Aguilar z USC widzi w tym raczej próbę utrzymania pozycji, jaką Google zdobył w klasach dzięki Chromebookom, Classroom, Wyszukiwarce i YouTube. Dla biedniejszych dystryktów realny scenariusz jest jeszcze inny: nie bunt, lecz przyspieszenie lekcji o tym, jak nie wierzyć maszynie na słowo.
Podsumowanie: Odmowa wyłączenia AI Overviews bez rezygnacji z wyszukiwarki stawia szkoły przed fałszywym wyborem i wzmacnia argument, że edukacja cyfrowa powinna zaczynać się od weryfikacji źródeł, nie od gotowej odpowiedzi na górze strony.
Źródło: WIRED AI
Opracowanie: Brodatech na podstawie WIRED AI. Korekta językowa: Bielik 11B v3.