OpenAI: wyszukiwania w ChatGPT to już jedna piąta ruchu Google
· 3 min czytania · Źródło: TheVerge
„Zapytaj Chata” coraz częściej wypiera „wygoogluj to”, i OpenAI postanowiło to policzyć. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Adam Fry, odpowiadający w firmie za produkt konsumencki ChatGPT, ogłosił, że wolumen zapytań wyszukiwawczych obsługiwanych przez asystenta odpowiada już jednej piątej ruchu w wyszukiwarce Google. To deklaracja spółki, a nie niezależny audyt rynku, OpenAI nie ujawniło zresztą, skąd pochodzą dane o skali wyszukiwań Google.
Kluczowa jest tu definicja. Fry wyjaśnił, że za wyszukiwanie firma uznaje każdą sytuację, w której zapytanie użytkownika skutkuje sięgnięciem do sieci, a więc nie proste wyjaśnienie pojęcia czy krótka instrukcja „jak zrobić”, które model może rozwiązać z własnej wiedzy. Taka metodologia zawyża porównanie w stosunku do klasycznego mierzenia ruchu w wyszukiwarkach, ale i tak pokazuje zmianę skali.
Dla kontekstu: gdy Microsoft przez ponad dekadę próbował ugryźć rynek wyszukiwarek, Bing osiągnął, według słów Satyi Nadelli złożonych podczas procesu antymonopolowego Google w 2023 roku, zaledwie około 3 proc. udziałów. ChatGPT z jedną piątą ruchu Google wchodzi więc na poziom, o jakim Bing mógł tylko marzyć. Co ciekawe, sam Google argumentował wtedy w sądzie, że to sztuczna inteligencja, a konkretnie ChatGPT, może realnie zagrozić jego pozycji. Dziś OpenAI zdaje się tę tezę potwierdzać.
Warto pamiętać, że ChatGPT nie jest wyszukiwarką w klasycznym sensie. Znaczna część jego wyszukiwań opiera się na infrastrukturze Microsoftu, czyli Bing, uzupełnianej własnym indeksem OpenAI; w branży wciąż spekuluje się, że część zapytań trafia również do Google. Sukces asystenta to więc w sporej mierze sukces pośredni, i zarazem sygnał, że walka o ruch przenosi się z paska adresu do okna konwersacji.
Ta zmiana uderza w fundamenty dotychczasowego modelu internetu. Google od lat ogranicza odsyłanie użytkowników do zewnętrznych stron i inwestuje w funkcje generatywne, od AI Overview po spersonalizowane wyniki z wykresami i wizualizacjami. OpenAI idzie podobną drogą, nazywając to „Intelligent UI”: odpowiedź chatbota ma być interaktywnym, wizualnym płótnem, a nie listą linków. „Rozmawiasz z kanwą”, podsumował Fry.
Równolegle rysuje się model biznesowy. OpenAI, zbliżające się do potencjalnego debiutu giełdowego w przyszłym roku, upatruje w reklamach drogi do rentowności, podobnie jak Google. Firma broniła wcześniej obecności reklam w produkcie, a Fry przekonywał dziennikarzy, że nie wywołały one trwałej niechęci użytkowników. „Reklamy nie wpłynęły negatywnie na produkt ani na jego używanie”, stwierdził, dodając, że większość osób zdaje się ich nie zauważać. W ubiegłym miesiącu OpenAI zapowiedziało z kolei wyświetlanie w czacie zdjęć sponsorowanych produktów, a nie tylko nazwy firmy i linku. „Reklamy pokazały nam, że właściwie moglibyśmy robić tego więcej”, przyznał Fry.
Podsumowanie: Deklaracja OpenAI to mniej kamień milowy, a więcej strategiczny komunikat przed IPO, oparty na własnej, korzystnej definicji wyszukiwania. Nie zmienia to jednak faktu, że centrum wyszukiwania informacji przesuwa się z listy linków do rozmowy, a wraz z nim pieniądze z reklam.
Źródło: TheVerge
Opracowanie: Brodatech na podstawie TheVerge. Korekta językowa: Bielik 11B v3.