Rosja przenosi centra danych pod ziemię. Ukraińskie ataki dronami obnażyły słabość rosyjskiej infrastruktury cyfrowej

· 3 min czytania · Źródło: Ars Technica AI

Po ukraińskich uderzeniach na kluczowe centra danych Rosja rozważa przenoszenie infrastruktury do kopalni i pod ziemię. Kreml nakazuje też operatorom rezerwowanie 10 proc. mocy dla państwa i dopuszcza zagraniczne serwerownie.

Rosyjski sektor technologiczny znalazł się w defensywie, której nie przewidziały żadne plany rozwojowe: serwerownie stały się celem wojskowym. Po serii ukraińskich uderzeń dronów na obiekty mieszczące superkomputery AI i usługi chmurowe dla milionów użytkowników, firmy i państwowe spółki zaczęły szukać schronienia pod ziemią. W rozmowach prowadzonych przez państwowego operatora Rostelecom z koncernem wydobywczym Norylsk pojawił się pomysł lokowania centrów danych w wyrobiskach i kopalniach.

Skala problemu jest już odczuwalna w codziennym życiu Rosjan. Ataki na infrastrukturę Jandeksa, Sbierbanku, sieci VKontakte oraz ministerstwa finansów wywołały zakłócenia w płatnościach, bankowości mobilnej, handlu elektronicznym, streamingu wideo, a także w aplikacjach do przewozu osób i dostaw jedzenia. Jandeks musiał przenieść wszystkie trzy swoje główne superkomputery w nowe lokalizacje, to jeden z najbardziej wymownych sygnałów, że dotychczasowa mapa infrastruktury przestała być bezpieczna.

Równolegle pojawiają się rozwiązania ocierające się o absurd. Według doniesień branżowych jeden z gubernatorów zaproponował budowę centrów danych w nieczynnych odkrywkowych kopalniach węgla, a nad nimi, dla kamuflażu, urządzenie publicznych parków. To logika wojenna przeniesiona do świata IT: skoro drony namierzają charakterystyczne hale i stacje transformatorowe, infrastruktura ma zniknąć z powierzchni i z lotniczego obrazu terenu.

Do tego dochodzi zwrot w polityce regulacyjnej. Podpisany 2 listopada dekret Władimira Putina zobowiązuje prywatnych operatorów centrów danych do rezerwowania 10 proc. dostępnej przestrzeni i mocy obliczeniowej na potrzeby państwa. Dokument dopuszcza także, za zgodą specjalnej komisji rządowej, konsultowanej z FSB, korzystanie z centrów danych poza granicami kraju. To istotna zmiana, bo dotychczasowa „ustawa o suwerennym internecie” skutecznie zamykała rosyjskim firmom drogę do zagranicznej chmury.

W tle rysuje się szerszy wniosek architektoniczny. Rosja zbudowała wysoce scentralizowany ekosystem cyfrowy oparty na kilku potentatach, co w czasie pokoju dawało efekty skali, a w czasie wojny okazało się punktem zapalnym. Ukraina, której usługi cyfrowe rozproszono i częściowo ulokowano w chmurach Amazona i Microsoftu jeszcze przed inwazją, a komunikację awaryjną oparto m.in. na terminalach Starlink, okazała się znacznie bardziej odporna na wieloletnie ostrzały. Podziemne serwerownie to więc nie technologiczna nowinka, lecz próba nadrobienia zaległości w odporności, ponoszona pod presją czasu i bomb.

Podsumowanie: Wojna pokazała, że centralizacja infrastruktury cyfrowej jest równie ryzykowna jak centralizacja energetyki. Rosja płaci dziś za model, który sam zbudował, a jej odpowiedź, od kopalnianych wyrobisk po rezerwacje mocy dla państwa, brzmi bardziej jak improwizacja niż strategia.

Źródło: Ars Technica AI

Opracowanie: Brodatech na podstawie Ars Technica AI. Korekta językowa: Bielik 11B v3.