Amerykańscy wyborcy mówią centrom danych „nie”. Wyniki wyborów średnioterminowych 2026
· 3 min czytania · Źródło: WIRED AI
Wieczór wyborczy w Stanach Zjednoczonych okazał się jednym z najgorszych w historii dla przemysłu centrów danych. Od wyścigów o Senat, przez Izby Reprezentantów, po lokalne referenda dotyczące planów zagospodarowania przestrzennego, kandydaci i inicjatywy kojarzone z rozbudową infrastruktury AI ponosili porażki na całej linii. Jak ujął to jeden z demokratycznych strategów, bunt przeciwko centrom danych stał się jednym z głównych tematów kampanii i pierwszym wstrząsem zapowiadającym znacznie większe polityczne trzęsienie ziemi wokół sztucznej inteligencji.
Skala zjawiska jest widoczna w sondażach exit poll: blisko jedna czwarta wyborców uznała kwestię centrów danych za kluczową dla swojego głosu, a niemal dwie trzecie wskazało ją jako istotny lub drugorzędny czynnik. W Ohio Sherrod Brown przez miesiące przekonywał w spotach, że jego rywal jest „twarzą centrów danych”, i wygrał, przejmując mandat senatorski. W New Hampshire Chris Pappas, który po zaprzysiężeniu zostanie pierwszym jawnie homoseksualnym mężczyzną w Senacie, w mowie zwycięstwa odniósł się do sprzeciwu wobec takich inwestycji, i choć w stanie nie powstają duże obiekty tego typu, publiczność zareagowała żywiołowo. Dwaj republikańscy kandydaci ochrzczeni przez przeciwników mianami „Data Center Derek” i „DC Derrick” również przegrali swoje wyścigi do Izby Reprezentantów.
Największe zaskoczenie przyszło jednak w wyścigach o fotel gubernatora. W Georgii i Teksasie, dwóch kluczowych hubach inwestycyjnych, wyborcy postawili na kandydatów, którzy w kampanii obiecywali nie tylko ostrzejsze regulacje, ale wręcz moratoria na nowe centra danych. Ewentualne wstrzymanie inwestycji w tych stanach może poważnie zachwiać setkami planowanych projektów. Analitycy wskazują, że era hojnych ulg podatkowych dla deweloperów dobiega końca, a w administracji pojawią się zapewne regulatorzy znacznie uważniej przyglądający się takim inwestycjom i egzekwujący przepisy środowiskowe.
Co istotne, samo „bycie przeciw” nie gwarantowało sukcesu, o czym boleśnie przekonali się republikanie, którzy atakowali rywali za wcześniejsze przychylne wypowiedzi o centrach danych, a sami przegrywali. Temat okazał się przy tym ponadpartyjny i pękł w poprzek obu partii: część wyborców MAGA otwarcie nie zgadzała się z prezydenckim wsparciem dla firm AI. Komitety demokratów przez ostatnie tygodnie kampanii punktowały przeciwników za powiązania z przemysłem i pieniądze od koncernów technologicznych. „Historia centrów danych to historia korupcji, historia kosztów życia, historia wpływu szefów Wielkiej Tech”, mówiła Sacha Haworth z Tech Oversight Project, tłumacząc skalę porażek republikanów.
Pieniądze nie zdołały odwrócić wyniku. Nowy superPAC branżowy Building the Future wydał 1,5 miliona dolarów na wsparcie kandydatki w Karolinie Południowej, która przegrała z rywalką opowiadającą się za moratorium, ta zarejestrowała nawet domenę DataCenterDarline.com, by wytykać jej branżowe koneksje. Podobne środki trafiły do wyścigu o fotel gubernatora Kansas. W Michigan demokrata, dla którego regulacje AI i centrów danych były filarem kampanii, ogłosił zwycięstwo w jednym z najdroższych pojedynków kraju, mimo 340 tysięcy dolarów wsparcia dla rywala od America PAC Elona Muska.
Osobny rozdział to referenda lokalne. W dziesięciu stanach wyborcy odpowiadali na ponad 40 pytań dotyczących centrów danych, od moratoriów, przez zmiany planów zagospodarowania, po ograniczenia zabudowy. Zdecydowana większość decyzji blokowała dalszą ekspansję i domagała się większego udziału lokalnych społeczności w procesie decyzyjnym. Przemysł najwyraźniej wyczuł zmianę nastrojów: w dniu wyborów pojawiły się doniesienia o tym, że organizacje ekologiczne i koncerny technologiczne pracują nad wspólnymi ramami dla rozwoju takich inwestycji. Elon Musk skomentował zaś wyniki jednym zdaniem: „Centra danych w kosmosie brzmią teraz całkiem atrakcyjnie”.
Podsumowanie: Wyniki wyborów średnioterminowych 2026 pokazują, że temat centrów danych wyszedł z cienia dyskusji o klimacie i energii, stając się pełnoprawnym wątkiem politycznym o wymiarze ponadpartyjnym. Dla branży AI oznacza to koniec ery cichego wsparcia politycznego i konieczność budowania społecznej zgody, albo szukania sobie miejsca poza Ziemią.
Źródło: WIRED AI
Opracowanie: Brodatech na podstawie WIRED AI. Korekta językowa: Bielik 11B v3.